Italy: San Giovanni Rotondo #2

Pierwszą miejscowością jaką zwiedziłam było San Giovanni Rotondo które swoją sławę zawdzięcza Ojcu Pio. Mimo iż Ojciec Pio wielokrotnie mówił, że nie chce by po śmierci na nim zarabiali, choć bardzo dobrze wiedział że tak będzie. Moja wiedza jest znikoma, dlatego wspomogę się źródłami by post ten stał się ciekawszy. Wybrałam tylko niektóre ciekawe informacje aby nie zanudzać was suchymi faktami.

Na chrzcinach dano mu na imię Franciszek. Ojciec Pio wyznał, że w wieku 5 lat podjął decyzję o służbie. Już jako dziecko rozpoczął zadawać sobie pokutę. Raz został skarcony przez matkę za spanie na podłodze z kamieniem zamiast poduszki pod głową

Matka ojca Pio powiedziała, że będąc dzieckiem miał doznawać łaski widzenia Jezusa, Maryi i swego Anioła Stróża. Według relacji mógł z nimi rozmawiać i twierdził, że każdy może prowadzić z nimi dialog.

 Hagiografowie ojca Pio piszą, że gdy był w młodym wieku, wraz z pojawieniem się chorób fizycznych zaczęły się dziać wokół niego niewytłumaczalne zjawiska. Zgodnie z ich opisami, słychać było dziwne głosy dochodzące z jego pokoju. Czasami były to krzyki i ryki. W czasie modlitwy zaś pozostawał w odrętwieniu, jakby nieobecny.

Wczesnym rankiem 23 września 1968 roku ojciec Pio ostatni raz przystąpił do spowiedzi i odnowił śluby franciszkańskie. Jak zwykle miał w ręku różaniec, jednakże nie miał już siły, by wymawiać na głos Pozdrowienia Anielskie . Do końca powtarzał słowa "Gesù, Maria" (Jezus, Maryja). Około godziny 2:30, powiedział: „Widzę dwie matki” (swoją matkę i Maryję). O 2:30, w swojej celi w San Giovanni Rotondo, Pio zmarł, wypowiadając ostatnim tchnieniem słowo „Maryja”. Jego ciało zostało pochowane 26 września w krypcie w kościele Matki Bożej Łaskawej. Na jego mszy pogrzebowej obecnych było 100 000 ludzi. Często słyszano jak mówił: „Po mojej śmierci będę mógł czynić więcej dobra. Moja prawdziwa misja zacznie się dopiero po mojej śmierci”. W sprawozdaniu osób, które towarzyszyły ojcu Pio podczas konania, napisano, że po śmierci stygmaty całkowicie zniknęły, nie pozostawiając nawet blizn.

W czasie jego cierpień duchowych jego zwolennicy wierzyli, że ojciec Pio był atakowany, zarówno fizycznie jak i duchowo, przez diabła. Diabeł miał mu się ukazywać jako „anioł światłości”, by go zwieść oraz wielokrotnie niszczyć jego korespondencję z przewodnikami duchowymi.

 Ksiądz Gabriele Amorth, egzorcysta watykański, oświadczył w wywiadzie, że ojciec Pio twierdził, iż odróżnia prawdziwe objawienia Jezusa, Maryi i świętych od iluzji tworzonych przez diabła. Ojciec Pio uważnie analizował stan swego umysłu i uczuć, które odczuwał podczas objawień.

Z korespondencji ojca Pio dowiadujemy się, że już na początku kapłaństwa miał on doświadczać mniej widzialnych stygmatów
W roku 1911, ojciec Pio napisał list do ojca Benedetto z San Marco in Lamis, swego doradcy duchowego, w którym opisuje, czego od roku doświadcza:

„Ostatniej nocy stało się coś, czego nie potrafię ani wyjaśnić, ani zrozumieć. W połowie mych dłoni pojawiły się czerwone znaki o wielkości grosza. Towarzyszył mi przy tym ostry ból w środku czerwonych znaków. Ból był bardziej odczuwalny w środku lewej dłoni. Był tak wielki, że jeszcze go czuję. Pod stopami również czuję ból". Widoczne rany zniknęły, lecz pojawiły się znowu we wrześniu 1918 roku.Ojciec Pio napisał, że ból w miejscu po ranach pozostał i był bardziej odczuwalny w określonych dniach i okolicznościach. Napisał ponadto, że dołączyły do tego cierpienia powodowanego koroną cierniową i biczowaniem. Nie był w stanie jednoznacznie wskazać częstotliwości tych przeżyć, ale powiedział, że towarzyszyły mu one co najmniej raz na tydzień, przez kilka lat”Zapis z 20 września 1918 roku stwierdza, że bóle stygmatyzacji ustały i że ojciec Pio był w „głębokim pokoju”. W tym samym dniu ojciec Pio modlił się w kościelnym chórze w kościele Matki Bożej Łaskawej. Ta sama Istota, która ukazała mu się i dokonała na jego duszy stygmatyzacji, i która uważana jest za Ukrzyżowanego Chrystusa, pojawiła się znowu i ojciec Pio kolejny raz doświadczył stygmatyzacji. Po tym jak stygmatyzacja dokonała się, ojciec Pio otrzymał widoczne stygmaty, pięć ran Chrystusa. Tym razem jednak stygmaty zostały na jego ciele przez następne 50 lat jego życia, aż do śmierci.
 Ojciec Pio według niektórych relacji miał dar czytania w ludzkich sercach i bilokacji.

 W roku 1947 Karol Wojtyła, późniejszy papież Jan Paweł II, odwiedził ojca Pio i wyspowiadał się u niego. Austriacki kardynał Alfons Maria Stickler wyznał, że Wojtyła powiedział mu, że podczas tego spotkania ojciec Pio przepowiedział mu, że któregoś dnia zasiądzie na „najwyższym stanowisku w Kościele”

W roku 1962, biskup Wojtyła napisał list do ojca Pio, prosząc go, by pomodlił się o uzdrowienie swej przyjaciółki Wandy Półtawskiej, która chorowała na raka. Po jakimś czasie rak ustąpił. Lokalni pracownicy służby zdrowia nie wyjaśnili tego uleczenia.

W roku 1999 ukazała się książka Ojciec Pio: Cudotwórca. W jednym z rozdziałów opisana jest historia Gemmy de Giorgi, sycylijskiej dziewczynki, której ślepota miała być uleczona dzięki wstawiennictwu ojca Pio.

Źródło: Pio z Pietrelciny




































Share this:

CONVERSATION

0 komentarze:

Prześlij komentarz